Uszkodzenie błędnika

Cześć! 
Dzisiaj postaram się powiedzieć Wam jak najwięcej o mojej chorobie (Hiporefleksja lewego przedsionka z przewagą kierunkową prawostronną) w skrócie uszkodzenie błędnika. Może akurat trafi się tu osoba, która ma podobne objawy, a lekarze dalej nie wiedzą co jej jest.
Może zacznę od początku.. Jako dziecko bardzo dużo płakałam w sumie to chyba jak większość, ale gdy tylko zaczęłam płynnie mówić (ok 2lat) to robiłam palcem kółka i powiedziałam mamie: Mama mi wszystko tak Oczywiście wtedy chodziło mi o to, że mi się kręci, a mama odebrała to tak, że wymyślam no, bo w końcu dzieci opowiadają różne historie.. później jak miałam ok 5 lat to zaczęłam nagle tracić przytomność, kręciło mi się w głowię. Wtedy już pojechaliśmy do lekarza, który stwierdził, że to wina kręgosłupa i powiedział, że nie będę mogła robić przewrotów, tańczyć, kręcić się. Całą podstawówkę miałam zwolnienie z wfu na niektóre ćwiczenia, w 4 klasie Pan od wfu kazał mi zrobić przewrót na ocenę a ja zrobiłam i zemdlałam.. Później coraz rzadziej mi się kręciło w głowie, Wiadomo musiałam uważać, ale nic od siebie samo się nie działo. Wszystko wróciło w maju 2012 r. mieliśmy wtedy przeprowadzę, a ja nic nie mogłam robić, bo ciągle chciało mi się spać, głowa mnie bolała i przesuwał mi się obraz.. Pojechaliśmy w wakacje do Niemiec do rodziny. Jechaliśmy tam 10 godzin, 3 dnia pobytu tam nie mogłam wstać z łóżka normalnie nie utrzymywałam się na nogach, nie mogłam nic jeść bo od razu wymiotowałam. Pojechaliśmy tam do lekarza on stwierdził że mam uszkodzony błędnik, ale szczegółowe badania mamy zrobić w Polsce. Po powrocie znowu dostałam "ataku" i wylądowałam w Szpitalu w Bydgoszczy na neurologii. Tam jak lekarz i pielęgniarki zobaczyli w jakim jestem stanie to nic nie wiedział nawet co robić. Kazali mi się położyć i gdy już doszłam do siebie to lekarz mnie zbadał a mojej mamie powiedział: Jeśli mam być z Panią szczery to Pani córka ma objawy guza mózgu. W szpitalu byłam tydzień robili mi różne badania, wszyscy jednak wykluczali błędnik, bo najczęściej uszkodzony jest on po wypadku. 6 dnia pobytu w szpitalu miałam robioną  tomografię kom. samym badaniem się nie przejmowałam, ale nie mogłam usiedzieć na miejscu jak czekałam na wynik.. Bałam się, że umieram.. Wtedy dopiero zaczęłam doceniać to co mam.. Lekarze, którzy robili mi badanie powiedzieli, że wynik jest do odebrania za kilka dni, ale żadnego guza nie mam. Czyli praktycznie wyszłam ze szpitala i dalej nic nie wiedziałam.. Wtedy zaczęliśmy chodzić prywatnie do laryngologów. Jeden, drugi, trzeci "zbadał" mnie i każdy z nich stwierdził, że z błędnikiem wszystko w porządku.. Pojechałam z tatą do Górki Klasztornej (tam się objawiła Matka Boska) nie mamy daleko dlatego co jakiś czas tam jeździmy. Tam w kościele był taki zeszyt gdzie można było wpisywać w jakiej intencji mają się modlić księża.. Tata napisał: "O prawidłową diagnozę choroby Mariki" i wyszliśmy z kościoła, poszliśmy jeszcze do takiego ogrodu gdzie są stare maszyny i byliśmy tam my i jeszcze jakieś małżeństwo i tata mi tłumaczy do czego te maszyny kiedyś służyły i nagle to małżeństwo do nas podchodzi i zagaduje. Pani się zapytała czy często tam jeździmy, a my że dosyć tak. Zapytaliśmy się o to samo a Pan odpowiedział, że oni maja też blisko ale są tam pierwszy raz bo jego Żona miała operację i chcą się pomodlić żeby wszystko dalej było dobrze. Wtedy ja się odezwałam, że też wyszłam dopiero ze szpitala. Pani powiedziała, że miała operację na błędnik, bo jej się w głowie kręciło... wtedy ja zaczęłam mówić jej swoje objawy i były identyczne jak jej... powiedziała mi, że mam udać się do laryngologa aż da mi skierowanie do szpitala na VNG. Do dzisiaj nie wiem jak to się stało, że jeździliśmy tam praktycznie 2,3 razy w roku i nikt nigdy do nas nie zagadał, a wtedy akurat tak. Dopiero 8 laryngolog dał mi skierowanie na to badanie i wyszło, że mam uszkodzony lewy 36% a prawy 16%.. Byłam diagnozowana przez 15 lat (licząc od 2 roku życia)..

Jeśli ktoś przeczytał całość to podziwiam. Marika :)

Share:

14 komentarze

  1. Przeczytałam i to chyba nie było żadne osiągnięcie. Przyjemnie było czytać. Wciągnęłam się.
    Nigdy nie miałam nic podobnego, ale dzięki Tobie będę wiedziała, co przy takich objawach robić :)
    I masz bardzo ładne imię tak przy okazji ^^
    http://patrzaczboku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby medycyna jest tak mocno posunięta, ale trzeba biegać po wielu lekarzach, aby któryś wykrył uszkodzenie błędnika... Aż ciężko w to uwierzyć. Dobrze, że w końcu zdiagnozowano Ci to. ;)

    Zapraszam do siebie!
    http://oczami-kurdupelka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę się przyznać że nie miałam ochoty czytać wszystkiego, ale jak zaczęłam, musiałam już skończyć.
    Czasami naprawdę aż szkoda gadać o tych lekarzach. Trzeba faktycznie się obiegać po nie jednym a kilkoma lekarzami, żeby dostać prawidłową diagnozę no i prawidłowe leczenie. U mnie była z nimi podobna sytuacja.
    Dobrze, że w końcu udało się postawić prawidłową diagnozę. Myślę że to spotkanie nie było przypadkowe :D Skoro prosiliście Boga o prawidłową diagnozę, to mogę się założyć że to właśnie dzięki Niemu spotkaliście tam tą panią ;)

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że kiedyś to się w Polsce zmieni ;x już wbijam ;)

      Usuń
  4. Przeczytałam całość. Niektórzy lekarze chyba nie zdają sobie sprawy co przeżywa pacjent. Podziwiam Cię i twoją rodzinę że walczycie z choroba oby tak dalej. Trzymam kciuki NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ
    julialukaszek.blogspot.com
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę i dziękuję ;*
      Już wbijam do Ciebie ;)

      Usuń
  5. Thanks for sharing

    http://www.angelnx.com/

    http://www.angelnx.com/Sarees

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć :) Przeczytałam i wiele objawów mam podobnych. Niestety brak diagnozy, a ja już nie wiem, co robić. Czy mogłabym zapytać jak wygląda leczenie w przypadku uszkodzenia błędnika? Jakaś rehabilitacja, leki? Czy to jakoś pomaga? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brałam tabletki, ale w moim przypadku pomogły tylko na chwilę.

      Usuń
  7. Cześć, u mnie badanie VNG również wykazało nieskompensowane uszkodzenie błędnika (lewy mocniej, prawy słabej), objawy mam bardzo podobne do Twoich, tzn. zawroty i bóle głowy, narastający niedosłuch, nudności i moim pytaniem do Ciebie jest, do jakiego specjalisty udałaś się ze swoim wynikiem VNG i czy zastosowano u Ciebie jakieś leczenie? Ja byłem u laryngologa, ten jednak rozkładał ręce i nie wiedział co ze mną począć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez 2 lata brałam tabletki BETASERC. Przez pierwsze pół roku było dużo lepiej. Miałam już VNG w normie. Rok później miałam znowu badanie (cały czas brałam tabletki) i okazało się, że jest dużo gorzej niż na samym początku. Lekarz powiedział, że muszę nauczyć się z tym żyć i nic nie mogą zrobić. Także mam zwolnienie z wf-u nie tańczę i powiem Ci, że po dwóch latach takiego "ograniczania" się nie miałam ataku. Słyszałam, że nad morzem jest dobra klinika, chyba w Szczecinie gdzie bardzo dobrze robią zabiegi.

      Usuń
    2. Witaj :)Mam na imię Magda. Niestety też mam problem z zawrotami głowy:( Najgorsze, że nikt nie potrafi mi powiedzieć z czego to się bierze:( Czy mogłabym zapytać jak te zawroty wyglądają u ciebie? Pojawiają się tylko w formie ataków? Czy poza atakami też kręci ci się w głowie? Czy kręci ci się w głowie np. podczas pobytu w supermarkecie, albo po podróży samochodem, autobusem itp.? Ja nie mam ataków, tylko ciągłe wrażenie kołysania, przesuwania się obrazu, raz lepiej raz gorzej. Czy gdy badanie błędnika wyszło gorzej, twoje objawy się nasiliły? Już nie wiem, gdzie szukać pomocy. Byłabym ci bardzo wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

      Usuń